niedziela, 19 lipca 2026

Etna, Sycylia 2026


Etna zaskoczyła, trzymała nas w napięciu do końca! Udało się zdobyć wulkan na dwa dni przed powrotem do domu. Była możliwość wcześniejszego wejścia na poziom 2000 m, ale będąc już tak blisko, chciałyśmy dotrzeć najwyżej, jak się da.





Pierwszy etap wycieczki to był wjazd autokarem serpentyną w górę. Każdy kolejny zakręt odsłaniał coraz bardziej surrealistyczne widoki, podsycając naszą ekscytację. Prawdziwa magia zaczęła się jednak na wysokości niemal 2000 metrów, gdzie przesiadłyśmy się do wagoników kolejki linowej Funivia dell'Etna.

2000 m n.p.m.


Zanim ruszyłyśmy dalej, zaliczyłyśmy bazę: rzuciłyśmy okiem na sklepiki z pamiątkami i bary, założyłyśmy cieplejsze ubrania i kupiłyśmy bilety na kolejkę. Z okien wagonika, który odbił od stacji, rozciągała się niesamowita panorama na zostające w tyle, księżycowe Crateri Silvestri. To właśnie na tym poziomie, przy dolnej stacji, kończyła się wycieczka dla większości rodzin z dziećmi. Spacer wokół tych uśpionych olbrzymów był dla maluchów i tak nie lada wyczynem.



Kępki dzielnych roślin. Fascynujące jak natura radzi sobie na tych wygasłych kraterach.



Wysokości 2500 m n.p.m. i kolejny etap.


Wsiadłyśmy do potężnych aut terenowych 4x4. Jazda tymi wulkanicznymi autobusami po stromych i wyboistych drogach to była czysta adrenalina! Huśtało nieźle! Pojazdy bez trudu wgryzały się w sypki, czarny pył, a my z każdym metrem zostawiałyśmy cywilizację daleko w tyle. Kosmos!






Poziom 2900 m n. p. m.

Na miejscu czekał na nas wulkanolog, który ze względu na wielojęzyczną grupę opowiadał o wszystkim po angielsku. Ruszyłyśmy w trasę i od razu zaczęło się ostre, bardzo strome podejście. Zmęczenie błyskawicznie dało mi w kość. Jak zresztą zobaczycie na kolejnych zdjęciach, moja sylwetka wysyłała jasny komunikat: "nie biegam, kondycji brak"! Wspinaczka po sypkim podłożu wulkanu to była prawdziwa szkoła przetrwania. Podczas gdy inni z zimna dosuwali zamki w bluzach pod samą szyję, mi z tego wszystkiego było wręcz gorąco.  
















Po prawej stronie te kropeczki to grupa ludzi. Szkoda, że zdjęcia nie oddają tej przestrzeni.
Ciemna plama ciągnąca się po zboczu to zastygła lawa.





Gdy w końcu stanęłam na górze, widok dosłownie odebrał mi resztki tchu. Krajobraz był po prostu cudny i absolutnie nieziemski! Niestety, mój stary iPhone zupełnie nie oddał na zdjęciach tej magii, poziomów wysokości i ogromnej przestrzeni, ale te widoki i tak zostaną w mojej pamięci na zawsze. 




Zasłużony odpoczynek. Zejść ze stromego zbocza i nie stracić kontroli nad prędkością, dawno tak nie walczyłam z grawitacją 😂



My wracamy, ale są tacy, którzy marzą o spojrzeniu w głąb głównych kraterów Etny. Po opuszczeniu autobusu terenowego na wysokości 2900 m n.p.m. czeka ich stromy, dwugodzinny trekking na poziom około 3300 m n.p.m., odbywający się wyłącznie w towarzystwie licencjonowanego przewodnika wulkanologicznego. Cała wyprawa w obie strony zajmuje około 4-5 godzin, a jej realizacja zależy od porannych komunikatów o aktywności sejsmicznej wulkanu, emisji gazów oraz warunków pogodowych panujących na szczycie. Ze względu na niskie temperatury, silny wiatr i sypkie podłoże wulkaniczne, ze względów bezpieczeństwa niezbędne są wysokie buty za kostkę, ciepła odzież oraz kask ochronny. Sam trekking polecany jest osobom o dobrej kondycji fizycznej, bez problemów zdrowotnych i powyżej 12. roku życia.

Poziom 2500 m n.p.m.

Zastygła lawa.



Gdy zjeżdżałyśmy autokarem w dół, takie chmury zaczęły się wokół nas unosić. Pogoda na Etnie rządzi się swoimi prawami. Między 11:30 a 14:00 wokół szczytu regularnie gromadzą się gęste mgły. To efekt zderzenia ciepłego morskiego powietrza z zimnym zboczem wulkanu. Dlatego na wyprawę najlepiej ruszyć rano, między 08:00 a 10:30, gdy widoczność jest jeszcze dobra i można podziwiać panoramę miasteczek leżących u stóp wulkanu i wybrzeże. Trafienie na tzw. morze chmur to jednak genialny spektakl. Stoicie wtedy w pełnym słońcu, a pod stopami rozciąga się puszysty, biały dywan, z którego niczym wyspy wyłaniają się tylko wulkaniczne kratery. 

Misja Etna oficjalnie zaliczona!

Główny postSycylia

Brak komentarzy :